Ekhm, ekhm... Żeby zaspokoić waszą ciekawość postanowiłam napisać prolog, a nie za bardzo lubię bawić się w takie ceregiele c: Zrobię dla was jednak wyjątek <3 Łapajcie ^w^
* * *
Stara willa stojąca gdzieś w głębi lasu. W ciemnych korytarzach prawie pusty gabinet zabezpieczony drzwiami kuloodpornymi. Na biurku stoi zakurzona szkatułka, a w środku leży siedem pierścieni, które czekają aż dawni właściciele z powrotem założą je na serdeczne palce lewej ręki. Zaślubiny z pogodą - tak to można zinterpretować. Tu powinno mieszkać od groma ludzi, ale przez ostatnie 16 lat nie zawitała tutaj żadna żywa dusza. Rodzi się pytanie, czemu? To już innym razem.
Coś się jednak dzisiaj zmieniło. Bowiem w to zakurzone domostwo wkroczyły dwie postacie i teraz kierują się w stronę owego gabinetu w ciemnościach. Nikt nie zapalił światła. Nie chcą psuć tego nastroju tajemniczości.
Między nimi panuje cisza przyjemnego rodzaju, daje się również wyczuć intymniejszą atmosferę. Niższa z nich uczepiła się przedramienia towarzysza.
- H-Hibari-san... Czy mi się wydaje, czy zrobiło się tu jakoś straszniej?
- Nie spodziewajmy się sielankowego ducha w opuszczonym zamczysku, Haru - mruknął i przyciągnął ją do siebie, całując przy tym w czubek głowy. - Lepiej się ruszmy, bo młody będzie zadawał głupie pytania - przyjaciółka, a raczej żona, przytaknęła z entuzjazmem i mocniej zacisnęła palce na jego bluzie. Przyspieszyli kroku. Mimo, że kiedyś tu mieszkali razem z innymi przyjaciółmi, teraz czuli się tutaj jak obcy, jak intruzi. Brakowało tego gwaru przepełnionego radością. Mury utraciły swoje ciepło, które dostawało od rozpogodzonych młodych ludzi. Miną kolejne lata zanim wszystko wróci tu do normy, a możecie być pewni, że tak się stanie. Przemierzając ciche, zakurzone tajemne przejścia, dotarli na miejsce szybciej niż się spodziewali. Nikłe, fioletowe płomienie rozświetliły pokój na tyle, by ujrzeć zarysy mebli i szkatułki. Mężczyzna szepcze coś do partnerki i tak bierze drżącymi rękoma pudełeczko, jakby był to przedmiot święty.
- Tsuna-san nie będzie zły?
- Jemu jest już wszystko jedno. Sam przecież rozwiązał tą rodzinę - mruczy pod nosem ledwie słyszalnie nawet dla niej. Hibari'emu ten temat podnosi ciśnienie i nie przepada za rozmowami o tym co się stało. Teraz liczy się tylko jedno - znalezienie odpowiednich zastępców i wyszkolenie ich. - Chodźmy już. Trzeba się skontaktować z Trawiasto-głowym.- Odwraca się w stronę drzwi i wychodzi, by nie czuć tego okropnego wstydu. Gdyby dało się cofnąć czas, on na pewno nie dopuściłby do takiego obrotu spraw. Niestety jest już za późno.
- H-Hibari-san... Czy mi się wydaje, czy zrobiło się tu jakoś straszniej?
- Nie spodziewajmy się sielankowego ducha w opuszczonym zamczysku, Haru - mruknął i przyciągnął ją do siebie, całując przy tym w czubek głowy. - Lepiej się ruszmy, bo młody będzie zadawał głupie pytania - przyjaciółka, a raczej żona, przytaknęła z entuzjazmem i mocniej zacisnęła palce na jego bluzie. Przyspieszyli kroku. Mimo, że kiedyś tu mieszkali razem z innymi przyjaciółmi, teraz czuli się tutaj jak obcy, jak intruzi. Brakowało tego gwaru przepełnionego radością. Mury utraciły swoje ciepło, które dostawało od rozpogodzonych młodych ludzi. Miną kolejne lata zanim wszystko wróci tu do normy, a możecie być pewni, że tak się stanie. Przemierzając ciche, zakurzone tajemne przejścia, dotarli na miejsce szybciej niż się spodziewali. Nikłe, fioletowe płomienie rozświetliły pokój na tyle, by ujrzeć zarysy mebli i szkatułki. Mężczyzna szepcze coś do partnerki i tak bierze drżącymi rękoma pudełeczko, jakby był to przedmiot święty.
- Tsuna-san nie będzie zły?
- Jemu jest już wszystko jedno. Sam przecież rozwiązał tą rodzinę - mruczy pod nosem ledwie słyszalnie nawet dla niej. Hibari'emu ten temat podnosi ciśnienie i nie przepada za rozmowami o tym co się stało. Teraz liczy się tylko jedno - znalezienie odpowiednich zastępców i wyszkolenie ich. - Chodźmy już. Trzeba się skontaktować z Trawiasto-głowym.- Odwraca się w stronę drzwi i wychodzi, by nie czuć tego okropnego wstydu. Gdyby dało się cofnąć czas, on na pewno nie dopuściłby do takiego obrotu spraw. Niestety jest już za późno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz